RSS Feed

‘windows’ Category

  1. Pekao SA Biznes, problem z odczytem klucza USB.

    Luty 26, 2014 by 0verlord

    Dzisiejszy post jest z cyklu #MARUD. Dla niecierpliwych – zassać z GŁÓWNEJ strony najnowsze sterowniki do klucza i NIE zaznaczać instalacji komponentu zabezpieczeń. Zadziała od ręki. NIE POBIERAĆ ANI NIE INSTALOWAĆ STEROWNIKÓW z linków dostępnych po zalogowaniu, bo albo nie mam tam właściwej wersji, albo nie ma najnowszej.

    No to jest sobie bank PEKAO. I jest sobie jego serwis webowy Pekaobiznes24. I jest sobie klucz USB, do autoryzacji transakcji online.
    I jest sobie taki link po zalogowaniu, pod którym można pobrać odpowiednie sterowniki.

    Niestety – po pobraniu i instalacji dostaniemy przeuroczy komunikat „brak karty w czytniku”. Oczywiście przelew się nie podpisze.

    I jest sobie infolinia PEKAO.

    Podejście nr 0: przekierowanie na infolinię Biznesową (bo dzwoniłem na numer, który się pojawia po zalogowaniu się do konta – to nie ten numer był.)

    10 minut słuchania muzyczki + rozłączenie. Sprawdziłem właściwy nr na głównej. Dzwonię bezpośrednio na biznesową.

    Podejście nr 1: pan pyta, skąd pobrałem sterowniki – mówię, że po zalogowaniu jest link. Ok. To przeinstalować wszystko, bo musiało się coś popsuć.
    Nawet pobrałem jeszcze raz, na wszelki wypadek. Rozłączam się, bo wymiana softu zajmuje chwilę. Nie działa. Dzwonię dalej.

    15 minut i reboot później + 10 słuchanie durnowatej muzyczki.

    Podejście nr 2: pan na infolinii pyta, czy zainstalowałem komponent zabezpieczający. Tak. To, źle, reinstall softu jeszcze raz. Rozłączam się, bo bez sensu czekać.

    15 minut później + 15 minut słuchania tej samej durnowatej muzyczki w loopie 2-3 minutowym.

    Podejście nr 3: Odbiera Pani, pyta skąd pobrałem sterowniki, z linka po zalogowaniu. Ok, każe mi kliknąć w narzędzie i poklikać po opcjach. Po 10 sekundach diagnoza – nie ta wersja softu. Wejść na stronę główną i pobrać plik (tutaj konkretne info, który). Przezornie się nie rozłączyłem, bo pani brzmiała bardzo kompetentnie i szkoda by było znowu czekać i trafiać na niedouków. Pobieram, pani każe instalować, nie instalować komponentu zabezpieczeń, kliknąć w wersję, jest właściwa. Klikam w stronę, pyta o pin do podpisu. Naprawione.

    Jak ja bym chciał trafiać na kompetentnych ludzi na infolinii od razu, a nie po bezsensownej godzinie dłubania. I żeby mnie nie rozłączało, i żeby mnie przekierowywało odpowiednio… A ponoć w trosce o najwyższą jakość obsługi klienta wszystkie rozmowy są nagrywane i wykorzystywane do treningu… in my ass chyba…

    Motywacja naprawienia tego problemu była spora, bo pani księgowa podpisywała między innymi i moją fakturę 😉


  2. Reset hasła Szefa w programie Subiekt GT

    Styczeń 8, 2014 by 0verlord

    Kasowanie hasła szefa w subiekcie jest zadaniem trywialnym, jeżeli mamy hasło do usera sa do bazy MSSQlowej lub możemy się zalogować jako user z uprawnieniami admina (tzw. logowanie zintegrowane, gdzie user, najczęściej Administrator, może się także zalogować do bazy MSSQL jako superuser).

    Operacje wykonujemy przy pomocy MS SQL Management Studio (lub jego odpowiednika, np. Toad SQL). Opis można znaleźć na przykład tu.

    Logujemy się do nazwanej instancji, wybieramy bazę i wykonujemy UPDATE, który skasuje hasło z Szefa.

    UPDATE pd_uzytkownik SET uz_haslo = '' WHERE uz_identyfikator = 'SF';

    Teraz logujemy się i ustawiamy hasło na jakieś bardziej znane.

    Aaaale, może się okazać, że w wyniku zapytania dostaniemy 0 trafień. Dlaczego? Konta Szef może nie być, stąd nie ma identyfikatora SF. No to kto jest Szefem?
    Łatwo to sprawdzić – będzie to user, założony jako pierwszy, czyli posiadający uz_Id = '1'.

    Czyli ogólnie, reset hasła Szefa nawet przy braku konta nazywającego się „Szef” powinien raczej bardziej tak:

    UPDATE pd_uzytkownik SET uz_haslo = '' WHERE uz_Id = '1';

    Ale przy takim resecie, dalej nie wiemy, które konto ma uprawnienia Szefa. Jeżeli jest ich mało – można sprawdzać po kolei. Ale lepiej zadać jeszcze jedno zapytanie:

    select * from pd_uzytkownik where uz_Id = '1';

    Od razu pokaże kto tu jest Szefem ;-).


  3. Dla potomnych, ku pamięci, Windows 95.

    Grudzień 17, 2013 by 0verlord

    Czasami grzebiemy też w takich rzeczach. Parametry powalają, łza się w oku kręci a przedszkolaki mają szybsze zegarki. Jeżeli pamiętasz te czasy i te maszyny, to rispekt men!

    zdjęcie
    zdjęcie
    zdjęcie


  4. Avira unattended install i błąd 15 oraz 12

    Luty 16, 2013 by 0verlord

    avira logotyp

    Avira posiada przyjemnyprzyjemny tryb instalacji nienadzorowanej, czyli Avira Unattended Install. Uruchamia się odpowiedniego .execa z opcją /INF=ścieżka_do_pliku.inf, w konfigu podaje się ścieżkę do klucza licencyjnego i reszta dzieje się sama.

    W ogromnej większości przypadków instalator daje radę, ale od czasu do czasu nie ma ochoty się instalować i pluje do logów błędami.
    Zacznę na błędu 12. Tutaj akurat sprawa jest prawie trywialna, bo wystarczy uruchomić instalator, żeby zobaczyć przepiękne okienko mówiące o tym, że instalator nie ruszy wcześniej niż przed restartem. No to restartujemy. I działa.

    Błąd 15 jest trochę gorszy. Co ciekawe, mieliśmy z nim do czynienia tylko na Windowsach 7 Home. Wg supportu Aviry (a co, się kupuje licencję, to jest kogo atakować) ten numerek błędu oznacza „corrupted inf file”. Sprawdziliśmy – plik jest ok. Ma odpowiednie prawa dostepu – ma odpowiedniego właściciela. Ogólnie jego format jest poprawny, bo taki sam (patrząc na sumę md5) na Windowsie obok się odpala. Pierwsza linia supportu Aviry nie dała rady.

    Co mozna zrobić? Jedną z rzeczy, które nam pomogły, to wyłączenie tworzenia punktu przywracania systemu.
    UseSystemRestore=1

    Domyślnie ta wartość jest ustawiona na 1, co oznacza, że przy instalacji zostanie utworzony punkt przywracania systemu. Poniekąd słusznie. Jak by się coś złego stało, jest do czego wracać. Niestety wygląda na to, że na Windowsach 7 Home, tą opcję trzeba wyłączyć. Po zmianie rzeczonego wpisu na jakiś 80% przypadków instalator ruszył. Ale nie wszędzie.
    Jak się okazało, ten błąd to także inny objaw – tego, że Windows wymaga restartu. Może to nastąpić przy okazji instalacji aktualizacji, albo W Innych Przypadkach Wymagających Restartu. Koloryt lokalny Aviry. Ten problem rozwiązuje się sam przy kolejnym restarcie. Czyli jeżeli widzicie error 15 przy unattended installu – dwa restarty powinny ostatecznie załatwić sprawę.

    Logo AV ze strony producenta.


  5. Lex – aplikacja utraciła połączenie z zabezpieczeniem sieciowym i musi zostać ona zamknięta – jak naprawić

    Luty 14, 2013 by 0verlord

    Lex, aplikacja znana wszystkim prawnikom i nie tylko. Sprzedawana w modelu na ilość jednoczesnych dostępów. Zabezpieczenia, to sprzętowy klucz hasp z opcją sieciową, lub stanowiskowy. Zanim przejdę do omówienie przypadku, wyjaśnię ogólnie jak to działa.

    Lexa instaluje się jako udział sieciowy, i tak samo się go uruchamia. Przykładowo, mapujemy sobie na serwerze dysk L: do którego potem instalujemy aplikację, i potem ten sam dysk pozwalamy montować klientom. Klient odpala aplikację, aplikacja odpytuje sobie serwer klucza hasp, czy aby na pewno można klienta wpuścić i albo to robi – albo rzuca wyjątkiem o wykorzystanych wszystkich licencjach i rozłącza.

    Ale czasem dzieje się to, co jest w temacie tego posta. Wg supportu technicznego, który swoją drogą jest całkiem kompetentny – nastąpiła utrata łączności z serwerem klucza hasp. Tylko jak utraciło? O co w ogóle chodzi?

    W moim przypadku okazało się, że serwer czekał sobie na restart z powodu konieczności zainstalowania aktualizacji, a to z kolei powodowało wybuchy driverów, rozłączenie serwera klucza i inne „nieobsługiwane wyjątki krytyczne”.

    Sam restart serwera jednak nie pomógł – serwer klucza ciągle gubił połączenie. Przeinstalowałem te same drivery do haspa i problem ustąpił – widać coś się przy okazji aktualizacji pogubiło.
    Zato zanim przeklikałem drivery – regularnie o 6:30 rano uruchamiałem na serwerze skrypt restartujący usługę serwera hasp. Wyglądał jakoś tak (nie pamiętam jak się nazywa ten serwis, trzeba sobie samemu sprawdzić z cmd.
    sc stop <nazwa serwisu z sc list>
    sc start <nazwa serwisu>


  6. Zbiorcza aktywacja ulepszeń InsertGT dla wielu podmiotów w BiuroGT

    Styczeń 12, 2013 by 0verlord

    Każdy, kto kiedykolwiek aktualizował Inserta w dowolnym biurze rachunkowym, obił się o problem pt.: zbiorcza aktywacja ulepszeń. A to wszystko jest bardzo proste.

    Ale po kolei. Jeżeli nie mamy do dyspozycji BiuraGT – jest przerypane, bo każdy podmiot trzeba aktualizować i aktywować osobno. Czyli jeżeli biuro rachunkowe korzysta z Inserta, a nie ma biura GT – zasugerujcie im zakup pod groźbą podwyższenia faktury, lub rozliczania aktualizacji na godziny.

    Jeżeli już się biuro ma, sprawa jest prosta i wygląda tak:

    aktualizacja: BiuroGT -> Widok -> bazy danych (lub alt+6) -> nad listą podmiotów będzie „konwersja”. Klikamy, i się robi. Trzeba tylko zadbać o poprawne parametry dla Archiwizatora, bo inaczej nie zrobi się kopia czyli nie zrobi się aktualizacja.

    a teraz punkt główny tego wpisu, tj. aktywacja ulepszeń. Jeżeli nie jest zrobiona, przy podłączeniu do konkretnego podmiotu system „zaproponuje aktywację”. Ale jeżeli podmiotów jest np. 100, klikanie tego ręcznie to masakra – wzywamy na ratunek BiuroGT.

    Zaraz pod opcją „Konwersja” z akapitu wyżej, jest opcja „Synchronizacja licencji”, po kliknięciu której dostajemy takie okno:

    insert gt licencja aktywacja ulepszeń

    I teraz, jeżeli klikniemy po prostu dalej, system będzie miał zapisane stare numery aktywacyjne i nic nie zrobi. Potrzebujemy nowe numery – o ile oczywiście mamy wykupiony abonament na ulepszenia. Załóżmy, że mamy.

    Klikamy w opcję oznaczoną prostokątem, i lądujemy tutaj:

    insert pobieranie numerów

    Klikamy, a jakże, „Pobierz numery aktywacyjne” i numery się pobierają. Jak się pobrały, klikamy ok, i lądujemy na pierwszym ekranie synchronizacji licencji. Tym razem zaznaczamy opcje wg screena i dajemy dalej.

    insert synchro licencji

    Ulepszenia się aktywują z nowymi numerami. Meldujemy w centrali wykonaną misję „Nowy Subiekt”.


  7. Comarch ERP Optima i generowanie wydruków w LibreOffice/Openoffice

    Styczeń 8, 2013 by 0verlord

    logo cdn optima

    Dzisiaj będzie użytkowo – jest sobie Comarch ERP Optima, w której można między pierdyliardem innych rzeczy także generować umowy o dzieło czy inne działo. Oczywiście takie umowy można wygenerować wg przygotowanego uniwersalnego wzorca.
    Ustawienie zmienia się konfiguracje samego programu po zalogowaniu się na dowolne konto – ustawienia są utrzymywane i tak dla konkretnego konta, więc tą samą operację należy powtórzyć tyle razy, ile mamy userów. Jeżeli ktoś zna magiczny update po bazie Optimy, to proszę się dopisać w komentarzach, koniecznie z adresem na który przesłać sześciopak 😉

    Wszystko ładnie widać na screenshocie – owalem jest zakreślone miejsce, gdzie domyślnie jest winword.exe – na screenie jest już poprawione na swriter.exe. To jest akurat uniwersalne ustawienie dla Libre i Openofficea. Edytor tekstu nazywa się tak samo tu i tu.

    Prostokątem jest zaznaczona odpowiednia sekcja w konfiguracji, która jest dostępna dopiero po zalogowaniu się do aplikacji i wybraniu konkretnej bazy (firmy).

    Teraz o wersjach – udało mi się zmusić do właściwego generowania wydruków umów tylko LibreOffice w wersji 3.4.5 (bieżąca 3.6 się sypie i nie generuje całej strony) oraz Openoffice w ostatniej wydanej wersji. Optima natomiast działała w bieżących aktualizacjach w 2012 i w ostatniej (pierwszej?) wersji w 2013 (bieżącej, tj. 2013.2.1.12.14).
    Wersja Windowsa wydaje się nie mieć wpływu na generator – działało mi to zarówno na Win 7 32/64 jak i na XP z sp2 i sp3)
    W wersji 3.6 prawdopodobnie zmieniły się szablony go importu XML z MS OFfice’a – w razie czego można by spróbować wrzucić stare. Ale to zrobię dopiero, jak będę musiał.

    Swoją drogą, ta przekolorowa uspokajająca skórka to nowy, domyślny motyw systemowy. Urocze.

    cdn optima screen konfiguracja

    (logo cdn gdzieś z internetu).


  8. Outlook 2010 i załączniki bez nazwy .dat

    Październik 8, 2012 by 0verlord

    Odbiłem się o ciekawy problem z Outlookiem 2010 – przychodzące załączniki, oczywiście tylko od niektórych ludzi i tylko niektóre (nawet od tych samych ludzi) wyświetlał jako „załącznik bez nazwy .dat”.
    Zanim zacząłem to naprawiać, wyświetlał je w jeszcze dziwniejszym formacie – jeżeli załącznik był dokumentem Worda (.doc) wyglądał tak: „Załącznik bez nazwy.doc”. Potem po którymś Fixicie zostały już same .daty.

    Ciekawe, że to nie jest ten sam problem, co z winmail.dat (opisany np. tu). To jest coś znacznie ciekawszego ;-).

    No to teraz trochę historycznego wprowadzenia w sytuacją. Problem u klienta zaczął się po migracji z Google Appsów na nasze własne rozwiązanie. Oczywiście w 4 innych przypadkach działa jak zwykle bez najmniejszego problemu. Rozwiązanie standardowe, na postfixie i wirtualnych mailboxach na mysqlu.
    Ale ten pan klient miał trochę większe wymagania – np. chciał mieć możliwość ustawiania autorespondera i współdzielenia folderów bezpośrednio z programu pocztowego. Chciał tez koniecznie webmaila, żeby przejście z Gmaila przeszło jakoś mniej boleśnie.
    Wszystkie takie dobrości ma Roundcube. Ładny i zgrabny klient poczty w odpowiednimi pluginami. I tutaj zaczyna się bajka 😉
    To co chciał pan klient, miała tylko wersja 0.8-rc1. Przerobiliśmy tez kilka starszych pluginów, żeby działały i już.

    Problemów nie zgłaszał nikt, zupełnie. Oprócz jednego dyrektora (wiadomo oczywiście, komu się rozwiązuje wszystkie problemy najpierw? ;-)). Pierwszy problem to załączniki, o których pisałem na początku posta. Potem nagle Outlook zgubił stronę kodową. Potem komp zaczął się wieszać, aż zaordynowaliśmy rewinstall.
    Po reinstalce jak to po reinstalce, problemy znikają – nie te. Znowu chaos ze stroną kodową (jak by nie ustawiać – leciało iso-8859-2 wyświetlane jako iso-8859-1) i cały czas załączniki losowo zmieniały nazwy. Co dziwniejsze – po zalogowaniu się przez webmaila załączniki wyglądały jak należy, co tym bardziej kazało szukać rozwiązania w Outlooku pana dyrektora.

    Czego to ja nie zrobiłem, robiłem konto od nowa, czyściłem profile, czyściłem rejestry – nic to nie dało. I nagle, kolejne zapytanie do googla skierowało mnie na stronę niezawodnego forum od wszystkiego (nie nabijam się, tam na prawdę wszystko jest) – elektroda.pl, a konkretnie dyskusja na temat rzeczonego Outlooka (tu link).

    Czytam, a tam wypisz-wymaluj mój problem. Co prawda wątek dotyczy OTL 2007 a nie 2010, ale w końcu M$ lubi powielać stare bugi.
    Kolega grep po konfiguracji Roundcuba pokazał złowieszczą prawdę:

    // Encoding of long/non-ascii attachment names:
    // 0 - Full RFC 2231 compatible
    // 1 - RFC 2047 for 'name' and RFC 2231 for 'filename' parameter (Thunderbird's default)
    // 2 - Full 2047 compatible
    $rcmail_config['mime_param_folding'] = 0;

    Full RFC 2231 compatibile ustawione domyślnie. Starsze wersje Rounecube’a miały to domyślnie ustawione na 1. Przestawiłem, i tadam.wav – przeszedł załącznik z plkrzakiem w nazwie (przy ‚0’ przyszedł jako .dat) wysłany z webmaila… Czyli ostatecznie, konfig do Roundcube powinien wyglądać tak:

    $rcmail_config['mime_param_folding'] = 1;

    Nie podsumuję, bo musiałbym obdarzyć wiązanką kwiatów polskich najbliższa okolicę. Hańba ci głupi outlooku!


  9. Windows 7/Vista, Samba, pliki offline i problemy z synchronizacją

    Marzec 15, 2012 by 0verlord

    Problem da się to opanować stosunkowo prosto – jak już się zrozumie OCB i nie namiesza jakoś szczególnie mocno przy instalacji.

    Windows (klient) i Samba (serwer) wymagają włączenia oplocków, a robi się to tak:

    [global]
    oplocks = yes
    level2 oplocks = yes
    kernel oplocks = no
    create mask = 777
    map archive = yes
    map system = yes
    map hidden = yes

    Potem do rejestru Windowsa należy dodać wpisy takie:

    HKLM\Software\Microsoft\Windows\CurrentVersion\NetCache\RoundUpWriteTimeOnSync = 1
    HKLM\SYSTEM\CurrentControlSet\services\mrxsmb\OplocksDisabled = 0
    HKLM\SYSTEM\CurrentControlSet\services\LanmanServer\Parameters\EnableOplocks = 1
    HKLM\SYSTEM\CurrentControlSet\services\LanmanWorkstation\Parameters\EnableOplocks = 1

    Zrestartować Sambę, zrestartować Windowsa, włączyć pliki offline i synchronizować, synchronizować. Natomiast może się pojawić kilka problemów.
    Trzeba pamiętać, że wpisy w sekcji [global] mogą być nadpisane w samej definicji udziału – więc jeżeli w globalu damy create mask = 777, a w definicji udziału zapodzieje nam się np. create mask = 0666 – wtedy synchronizacja będzie nam się sypała z dziwnymi problemami, dotyczącymi praw dostępu, zablokowanych plików, naruszeniem zasad współużytkowania plików itp. W krótkim czasie pojawią się wszystkie cztery warianty komunikatów o braku możliwości zapisania do danej lokalizacji. Do tego centrum synchronizacji będzie rzucało informacjami o konfliktach, których nie ma i o tym, że np. nie da się usunąć z lokalizacji pliku, który przed sekundą tam został przez naszego worda dokładnie tam wrzucony. Nie da się także usunąć plików tymczasowych.

    Ale najgłupszym komunikatem i zachowaniem się Office’a jakie widziałem przy okazji tego problemu, to po stworzeniu pliku w katalogu zaznaczonym do offlineowania, brak możliwości zapisania do tegoż właśnie pliku.
    Czyli tworzymy plik, coś w nim piszemy, ctrl+s i info o brak uprawnień do zapisu plików. Ciekawe, że taki problem pojawia się tylko w przypadku Visty/7. XP nie reaguje na permissiony z samby, tylko patrzy, czy może zapisać do udziału, i zapisuje. Vista/7 już patrzą do środka i stosują się do permissionów – w a przypadku create mask = 666 i synchronizacji, uprawnienia do nowo stworzonych plików znikają. Zupełnie. Nie ma żadnych wpisów w zabezpieczeniach. Są 3 wpisy: root (Unix/root), który nie może nic. Grupa users (Unix/users), bo w konfigu mamy force group = users, ale i ta grupa nic nie może, a na koniec kuriozalny user System, który (tak, właśnie tak) także nic nie może.

    Przy okazji poznałem plugin audit do samby. Konfiguruje się go tak:

    [global]
    vfs objects = full_audit
    full_audit:failure = none
    full_audit:success = mkdir rename unlink rmdir open pwrite
    full_audit:prefix = %u|%I|%m|%S

    i działa tak:

    Mar 14 15:37:34 asd smbd[11973]: user|192.168.169.170|komputer|Nazwasharea|open|ok|r|Katalog
    Mar 14 15:37:34 asd smbd[11973]: user|192.168.169.170|komputer|Nazwasharea|open|ok|r|Katalog\plik.doc

    Szybkie wyjaśnienie, pokazuje, że user windowsowy z adresu IP i z komputer wszedł do katalogu Katalog (UNC tutaj to \\Nazwasharea\Katalog), udało mu się to („ok”) i odczytał zawartość („r”). A potem to odczytał plik.doc. Można by tego modułu użyć np. do logowania tego, co się dzieje na udziale. Widać jak na dłoni, kto kasował, kto zapisywał, kto czytał itp. Pełny audyt. Widać także, kto gdzie chodził i jakie pliki oglądał. Pełny zamordyzm {-:

    Jeszcze do co buga, to trafiłem go po długich bojach i z sumie zupełnie przez przypadek. Bo skoro nie można zapisać, to znaczy, że jest problem z uprawnieniami. XP jak już pisałem, nie miał tego problemu, co dodatkowo komplikowało sytuację. Inny komputer z Vistą i bez włączonej synchronizacji także zupełnie nie doświadczał problemu. Masakra… Reinstall kompa na Win 7 był 2 tygodnie wcześniej, więc to na pewno nie było to. Karuzela wrażeń po prostu. Tylko klient coraz bardziej wnerwiony, bo Centrum Synchronizacji nie synchronizuje, ctrl+s nie zapisuje, a szalony admin zajął komputer na pół dnia i nie chce oddać.

    Podsumowując, Windows 7 i pliki offline nie są w sumie takie straszne. Kluczowe są uprawnienia, ustawiane parametrami create mask. Obowiązkowo ma być na całym sharze sieciowym 777 – czyli pliki mają mieć chmod 766 albo -rxw-rw-rw-. Inaczej losowość komunikatów zaprowadzi nas w mroczne zakątki internetu i problemów z Sambą i okolicami.


  10. Mała Księgowość Rzeczpospolitej – instalacja sieciowa

    Luty 23, 2012 by 0verlord

    W odpowiedzi na odesłania z Googla, poprawiłem trochę ten artykuł – na początku jest skrócona instrukcja instalacji, a potem historia wybuchu u pana klienta.

    Instalacja

    Mała księgowość rzeczpospolitej to program jest dość prosty i mało skomplikowany, postaram się podsumować jego instalację w kilku prostych krokach. Sama instalacja może się różnić od stanu faktycznego, ponieważ zastałem taką instalację u klienta, i oprócz aktualizacji, naprawiałem też jeden wybuch.

    1. instalujemy MK na komputerze, który ma pełnić rolę serwera. Instalujemy serwer MK i inne niezbędne komponenty
    2. instalujemy też klienta do dowolnego katalogu na serwerze,
    3. następnie udostępniamy ten katalog do lanu,
    4. na stacjach roboczych instalujemy wersję kliencką (tak, koniecznie trzeba to zrobić)
    5. montujemy udział z MK serwera.
    6. z udziału klikamy program KsiegaS.exe
    7. znajdujemy na udziale sieciowym pliki serwer.exe i serweru.exe i ustawiamy im uruchamianie w trybie zgodności z Windows XP sp3 (to ustawienie jest na wypadek, gdyby fakturowanie trwało zdecydowanie za długo).

    Dlaczego tak jest? Tak jest napisana MK, pewnie wymaga jakiś bibliotek, których nie umie załadować z udziału, a które musi mieć zarejestrowane w systemie.

    A teraz z cyklu, z życia wzięte pitu pitu

    A wszystko zaczęło się od płytki… Klient zakupił sobie aktualizacją i przyszło mi wykonać wyrok na wersji z 2010.
    Sprawa wydawała się prosta – instalacja w końcu jest sieciowa bo klient ma 5 stanowisk, no to backup, aktualizacja na serwerze, sprawdzenia czy działa – działa.

    Tym razem telefon zadzwonił dziwnie, bo koło 10tej. Jeżeli coś nie działa – atakują od 8:30 ;-). Sytuacja wyglądała tak – na 2/5 stanowisk MK działa, na 3/5 nie. Oględziny problemu wykazały, że instalacja sieciowa była taką tylko w 2/5. Na tych komputerach, gdzie działało, był normalnie zamontowany share sieciowy z udostępnioną instalką, po kliknięciu w KsięgaS.exe uruchamiał się programik i można było się zalogować do serwera.

    Ciekawsza rzecz działa się na pozostałych komputerach. Była tam zainstalowana wersja lokalna, która jak się okazało, posiada wersję umożliwiającą podłączenie się do serwera (tak, to była KsięgaS.exe). I to ta wersja buczała, że nie jest zaktualizowana i że teraz wyjdzie. Nie była zaktualizowana, bo nawet nie podejrzewałem, że tak można ten program odpalić.
    Taki np. LEX ma to rozwiązane dokładnie tak samo (share na serwerze, binarka odpalająca z share’a) z tą różnicą, że działa. Oczywiście, LEXa też można sobie zainstalować lokalnie i w ten sposób popsuć instalację sieciową. Hm, to nawet dokładnie tak samo działa jak LEX. {-: Tylko, że LEX to Wolters Kluwer a MK to kto inny.

    Kolejny problem pojawił się na jednej z workstacji, Mała Księgowość Rzeczpostpolitej niezbyt sobie radziła z sharem, który nie był montowany jako /PERSISTENT:yes. A że ten komp, to był Windows Home, to trzeba było hackować skryptem w autostarcie… Dysk się montował, i owszem, następnie MK odpalana z share’u nabierała 30MB ramu i wychodziła, a dysk wisiał w stanie disconnected. Taka ciekawostka.

    Z innych kwiatków, jeżeli na dobrze działającej sieci faktura księguje się długo, nawet i powyżej 30 sekund, to trzeba na share sieciowym poszukać plików serwer.exe i serweru.exe i zaznaczyć im we właściwościach uruchamianie w trybie zgodności z Windows XP SP3. Po restarcie serwera wszystko śmiga aż miło.

    Ogólnie, to jest opowieść o konieczności utrzymywania standardów w przypadku instalacji różnych narzędzi i dobrego dokumentowania. Ponieważ klient MK instalował dwa lata temu sam, nie jestem w stanie powiedzieć, dlaczego w części było tak, a w części tak. Klient też nie pamięta, bo to w końcu było dwa lata temu. Rozjechanie programu księgowego w godzinach pracy także nie przysporzyło mi raczej zadowolonych klientów.

    Standardy, dokumentacja i okresowe przeglądy wszystkich wynalazków klienta. I to taki przegląd, że trzeba przyjść i zapytać o każdą ikonkę na pulpicie „a co to pani/panie? jest i co to robi i dlaczego”. Bo potem się okaże, że mieliśmy backupować jakiś program, o którym pierwszy raz słyszymy.

    (ikonka ze strony producenta).